Cudotwórczy polyamid

Cudotwórczy polyamid

Za tydzień impreza u znajomych. Niby zwykła domówka, ale dla ciebie urasta do rangi urodzinowego przyjęcia Eli w Buckingham. Po kilu miesiącach spędzonych w towarzystwie zużytych pampków i cieknącego zewsząd mleka, napaliłaś się na to wyjście, jak szczerbaty na suchary. Od paru dni planujesz w co się ubierzesz i obmyślasz wielki makeover, zaznaczając w kalendarzu wizytę u fryzjera i kosmetyczki. Musisz wyglądać bosko… no może chociaż jak człowiek. Wyciągasz z szafy stertę ubrań na dowód tego, że nie masz co na siebie włożyć i jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, decydujesz się na malutki shopping, po którym wracasz obładowana torbami. Poszłaś po sukienkę, ale torebka była w promocji, więc musiałaś kupić też buty, bo do tej torebki akurat żadne z twojej kolekcji nie pasują, no i oczywiście coś dla Dzidziulki. Od kiedy pojawiła się na świecie, nie było zakupów, na których nie wpadło ci w ręce coś idealnego akurat dla twojego dziecka.

Za dnia szkaradą, w nocy zaś pięknością

Nastał wyczekiwany wieczór. Po lekkim tuningu z domowego ogra  przeistoczyłaś się w królewnę Fionę. Na sam koniec zostawiasz sobie ogarnięcie Dzidziulki. Na pewno na niej skupi się cała uwaga, warto więc zastąpić uślinione body czymś suchym i świeżym, chociaż wiesz, że to syzyfowe prace, bo po kilku minutach ciężko będzie zgadnąć, czy ubranie, które ma na sobie nosi pięć minut, czy może już trzeci dzień. Gotowa do wyjścia sięgasz po nową torebkę, po czym z politowaniem pukasz się w głowę. Przecież do kopertówki nie zmieścisz pampersów i chusteczek nawilżanych. Decydujesz się więc na hobo. I choć rozmiarem przypomina wór Świętego Mikołaja, to po spakowaniu całego dziecięcego asortymentu z trudem wciskasz do środka swój ulubiony błyszczyk. Torba nijak pasuje do nowych butów, w związku z tym po drodze obmyślasz plan, jak i kiedy rzucić ją w kąt, tak żeby nikt nie zobaczył was razem.

Mów mi dobrze

W końcu docierasz na miejsce imprezy. Świadoma, że masz ograniczony czas prosisz po ciuchu swojego miniaturowego bossa, żeby pozwolił ci zostać tam jak najdłużej. Kiedy wchodzisz do środka wszystkie oczy kierują się na dziecko, co było oczywiście do przewidzenia. Ochy i achy trwają w najlepsze. To twoja duma, wiec nie przerywasz. Chwilo trwaj – myślisz sobie, ale kiedy słyszysz komplement skierowany do ciebie, brylujesz. I pomimo tego, że bardzo dobrze wiesz, jak brzmiał, z miną niedosłyszenia prosisz nadawcę, aby powtórzył. Miło jest upewnić się, że figury mogłaby pozazdrościć ci sama Dżoana i gdyby nie twój mały ludzik, nikt by nie powiedział, że jeszcze nie tak dawno byłaś w ciąży. Na te słowa reagujesz uśmiechem, ale niezmiennie stoisz sztywna, jak Pal Azji, ograniczając zbędne gesty do totalnego minimum, żeby nie zburzyć konstrukcji dzisiejszego wizerunku.

„k***a, jak ja lubię na sportowo”

Po chwili jednak udajesz się do łazienki złapać oddech, dziękując w myślach temu, kto wymyślił majtki wyszczuplające. Dziś masz na sobie dwie pary, bo jak patrzysz w lustro na tą nieokiełznaną masę, która z brzuchem ma mało wspólnego, to jesteś więcej niż pewna, że jedne nie dałyby rady utrzymać tego ekwipunku w ryzach. Na bezdechu podciągasz gacie wysoko, prawie pod same pachy i modlisz się w duchu, żeby Dzidziulka zaczęła płakać. Byłby to najlepszy pretekst do opuszczenia imprezy i powrotu do domu, bo marzysz o tym, żeby wskoczyć w wygodny dres i zacząć swobodnie oddychać.



17 thoughts on “Cudotwórczy polyamid”

  • Fajnie jest być czasem matką na gigancie i wyjść do ludzi, ale doskonale wiem co masz na myśli pisząc o wygodnym dresie, w którym czujemy się najlepiej, no przynajmniej ja 😉

  • Do teraz mam gęsią skórkę jak słyszę zza drzwi męża, który przez telefon mówi „Hmm, co robimy w piątek? Muszę zapytać Jo”. Tak, on nadal nie może się przyzwyczaić, że nie robimy nic. No, poza pieluchami.

    • dokladnie tak samo czasem sie czuje, zapraszam zatem czesciej tutaj. w zakladce bodyboom przedstawie wkrótce moje sposoby na walke o powrót do formy, a tym samym na pozbycie sie pasa.

  • Fantastyczny post 😂 trochę się obawiam, ze tak to będzie wyglądać jak ja kiedyś będę mieć dziecko ale będę optymistyczna!!
    Tylko te majtki wyszczuplające … mogły by być wygodniejsze 😂

  • Haha! Krąży po sieci taki mem: siedzą dwie kobiety na kawce w kawiarni i jedna mówi „Wow, ale super, brakowało mi takich imprez”, na co druga „Uspokój się, jesteśmy tylko w kawiarni”, ale ta pierwsza odpowiada „Wyszłam pierwszy raz z domu bez dziecka: Uwierz mi, to jest impreza” 🙂 (Brzmienie nie dosłowne, ale tak mniej więcej go zapamiętałam, tego mema). Tak mi się skojarzyło z tym Twoim wpisem 🙂 Ja to się nigdy nie modliłam, żeby młode zaczęło marudzić, bo mi naprawdę brakowało tych wyjść z koleżankami czy do koleżanek. Ja się modliłam, żeby młode jak najwięcej spało 🙂 A teraz, (2 i pół roku) mam już trochę spokoju 🙂 Weszłam w naprawdę fajny etap 🙂

    • to fakt kazde wyjscie z domu bez dziecka ma inny wymiar, ale nie ukrywam że jak dłuzej nie widze mojej córki to chetnie wracam bo najzwyczajniej zaczynam tesknic 😉

  • Haha…uśmiałam się 😀 Świetnie to napisałaś, za każdym razem jak wracam do tekstu cieszy mi sie micha 😛
    A tak szczerze to po części znam to uczucie – lubię wyjść na chwilę z domu, ale nie na długo bo zaraz włącza mi sie czerwony guziczek PORA WRACAĆ i dużo zależy od sytuacji z kim jesteś i gdzie jesteś 😛

  • Wprawdzie dzieciata nie jestem…Ale miałam ostatnio wychodne. ..przygotowywałam się oczywiście jak powyżej 😉
    Ale nie o tym chciałam 😉
    Była młoda mama z malenstwem…achy i ochy były…Takie nad malenstwem, bo nad mamą nikt się z dobrym słowem nie pochylił …czyżby dlatego ze dziecko najwięcej achow od mamy dostało …

    • tak to juz jest że z przyjściem dziecka na świat rodzice schodza na drugi plan, ale w sumie można się do tego przyzwyczaić,ba nawet trzeba 🙂 a z tymi achami od mamy to prawda – codziennie, co chwile, non stop 😉

  • Ostatnio dopadło nas przeziębienie. Mała chorowała 2 tygodnie. Po tygodniu w domu marzyłam o wyjściu, odreagowaniu, spacerze samej ze sobą… jednak będąc poza domem tęskniłam za córą i czasem z nią 🙂
    Jak to piszą w bajce o Kurce: „Kurka jak każda mama, na punkcie dzieci jest zwariowana” 🙂

  • Świetnie opisałaś uroki życia imprezowego młodej mamy! Najpierw czekamy z utęsknieniem, żeby wreszcie wyrwać się z domu, a jak to już się zdarzy to marzymy o powrocie do domu. I to wcale nie dlatego, że nie lubimy imprez 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *