No to boom!

No to boom!

Im mniej masz czasu, tym więcej jesteś w stanie zrobić. Im więcej rzeczy masz na głowie, tym lepiej wszystko ogarniasz. Im więcej potrzebujesz rąk do pracy, tym częściej korzystasz z pomocy nóg. Tak, one dużo potrafią! Mogą pogłaskać psa, podnieść pieluchę z dywanu, a nawet wyłączyć elektroniczną nianię. Każdy centymetr ciała musi współpracować i robić rzeczy ważne, po to, by ręce mogły robić to, co najważniejsze – tulić dziecię! Właśnie podczas takich codziennych akrobacji, kiedy w trakcie śniadania robiłam obiad myjąc podłogę z dzieckiem na ręku, doznałam eksplozji myśli. Boom! Postanowiłam wykorzystywać czas drzemki Dzidziulka na bloga. Całą resztą będę zajmować się w tak zwanym międzyczasie. Dotychczas bardzo dobrze mi to wychodzi. Tu zamieszam, tam odkurzę, tu przytulę, ugotuję….. Ugotuję! Niech to szlag! Na moje nieszczęście to nie była jedyna eksplozja tego dnia. Moja kuchenka płacze, ja płaczę, dziecko płacze, tylko pies nie płacze. Merda radośnie ogonem, chyba myśli, że to fajna zabawa jest. Szalona. Kuchnia wygląda niczym pole bitwy. Wszystko spalone, a w lodówce nic oprócz światła. Bez paniki -myślę. Trzeba działać szybko, zanim samiec alfa wróci z pracy. Ogarniam więc szybko bałagan, ściągam fartucha, poprawiam rozczochrany włos i już po chwili krokiem modelki Victoria’s Secret podchodzę do stołu. Z wdziękiem perfekcyjnej pani domu stawiam talerz na stole mówiąc: dziś obiad po staropolsku… bułka z masłem i z kiełbasą. Po czym szybko dodaję: a na deser bombonierka 🙂



6 thoughts on “No to boom!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *