Fascynacja pierwszym wszystkim

Fascynacja pierwszym wszystkim

Macierzyństwo to cudowny okres, więc ciesz się każdą chwilą, mówili. Każdy dzień będzie przynosił coś nowego, więc kolekcjonuj piękne wspomnienia, mówili. Korzystaj ile wlezie, bo te chwile nie wrócą, mówili.

Przychodzę z pracy, rzucam torbę w kąt, a mąż już u progu podaje mi kubek świeżo zaparzonej, pachnącej kawy.  Ściągam łyka albo dwa, a najlepiej od razu trzy, tak na zapas, bo wiem, że jak odstawię kubek to sięgnę po niego dopiero, gdy kawa będzie już zimna. Witam się z córką, po kilku godzinach nieobecności w domu i zaczynam nasze codzienne rytuały. Noszenie, śpiewanie, strojenie min, tulenie i wygłupy, podczas których czuję się, jakbym przeniosła się z powrotem do czasów przedszkola. Porozumiewamy się językiem zrozumiałym tylko dla nas i przemieszczamy się, raczkując. Wpatruję się w jej piękne niebieskie oczy i cmokam raz po raz mięciutkie policzki. I chociaż mąż zwraca mi uwagę, żebym tak nie robiła, bo to na pewno ją denerwuje, ja i tak całuję, bo kazali korzystać. Po kubek z kawą sięgam podczas drzemki dziecka i pomimo tego, że kawa już dawno ostygła, wciąż się nią delektuję. Kiedyś nie napiłabym się zimnej, ale dziś jest zupełnie inaczej. Z czasem zaczęłam akceptować ten smak, a finalnie się w nim zakochałam, bo wiedziałam, że i tak nie mam innego wyjścia.

Pierwsze razy w życiu dziecka

Kiedy Julka się budzi, biorę ją na ręce i nie mogę uwierzyć, że jest już taka duża. Niedawno skończyła roczek. To niesamowite, jak ten czas leci. Mieli rację ci, co, tak mówili. Choć mnóstwo rzeczy zdążyło się wydarzyć, czasami odnoszę wrażenie, jakbym rodziła wczoraj. Mamy już sporo pierwszych razów za sobą, z każdego cieszę się jak głupia ale jednocześnie mi smutno, bo zdaję sobie sprawę, że każdy pierwszy, oznacza koniec pewnego etapu. Pierwsze słowo, wkrótce zastąpi słodkie „agugu”, raczkowanie ustąpi miejsca pierwszym krokom, a piękny, szczerbaty uśmiech za niedługo wypełni się białymi ząbkami.

Ulotne chwile łapię jak fotka

Nie mogę przewidzieć, kiedy po raz ostatni moje dziecko wsadzi sobie stopę do buzi, zachwyci się durszlakiem i zrobi swoje „fffy fffy” gdy będzie chciała coś zdmuchnąć. Nie wiem, kiedy ostatni raz przewróci stronę książki środkowym palcem i usiądzie tylko po to, żeby kopnąć piłkę. Dlatego zapisuję w pamięci wszystkie piękne chwile, robię zdjęcia i nagrywam filmiki i znów robię zdjęcia. Mnóstwo zdjęć. Ta cała fascynacja to chyba przypadłość każdej mamy, bo gdyby tak spytać którąś, jakich zdjęć ma najwięcej w swoim telefonie, odpowiedź jest jakby oczywista. Każdego dnia zachwycam się córką i jej każdym malutkim osiągnięciem. „Raz łapię chwile te słodziutkie, choć krótkie, innym razem te bezpowrotne i ulotne…” Tak własnie tworzy się kronika najcenniejszych chwil z jej niemowlęcego życia. Mam nadzieję, że kiedyś usiądziemy razem przy kawie i opowiem jej o mojej fascynacji jej pierwszym wszystkim. Może wtedy kawa będzie gorąca…

 

Jak myślicie, czy ta fascynacja kiedyś minie? A może ona się jeszcze pogłębi? 😉

 

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *